CZARNOBYL NA MORZU
W Rosji w każdej chwili może zatonąć jeden z dziesiątków wycofanych ze służby atomowych okrętów
podwodnych; taki wypadek może się skończyć wielką katastrofą ekologiczną - ostrzega rosyjski analityk
wojskowy Wiktor Litowkin w opublikowanym właśnie przez Agencję RIA Nowosti
raporcie.
Sześćdziesiąt siedem przeznaczonych na złom rosyjskich okrętów podwodnych stoi
porzuconych w portach na północy i wschodzie kraju, od lat czekając na rozbiórkę. Są w
takim stanie, że w każdej chwili mogą zatonąć. Eksperci twierdzą, że gdyby doszło do
wypadku, jego skutki odczuwalne byłyby przez następne pół wieku nie tylko w Rosji, ale
także na terenach północnej Europy. Na długie lata skażone zostałyby bogate w ryby
wody Morza Barentsa.

Związek Sowiecki miał więcej okrętów o napędzie jądrowym niż jakikolwiek inny kraj na
świecie, niestety nie zbudowali infrastruktury do bezpiecznego składowania
wycofywanych ze służby okrętów  oraz zakładów przetwarzania zużytego paliwa
nuklearnego. Teraz Rosja zmaga się od kilkunastu lat z problemem unieszkodliwiania
starych okrętów i oczyszczania  swoich wód terytorialnych.

Rozmiar problemu jest ogromny, bo jednostek o napędzie jądrowym - w większości
okrętów podwodnych - w Związku Sowieckim zbudowano około 250. Teraz rdzewieją w
kilku bazach Floty Północnej na Półwyspie Kolskim i Floty Pacyfiku na Kamczatce.

Na pozbycie się radioaktywnych odpadów pozostałych po rozbiórce okrętów oraz
odkażenia terenów, na których składowano wycofane ze służby jednostki, potrzeba aż 4
mld dol., tymczasem Rosja przeznacza na ten cel około 70 mln. Ponad drugie tyle
uzyskuje w ramach pomocy od krajów zachodnich. Dzięki tym pieniądzom udało się jak
dotąd rozebrać 133 okręty podwodne, ale pozostały jeszcze 64 bardzo niebezpieczne
wraki.

Siergiej Antonow, zastęoca szefa Federalnej Agencji ds. Energii Jądrowej, który jest
czołowym ekspertem ds. demontażu łodzi podwodnych, uważa, że co prawda w ciągu
najbliższych sześciu lat Rosja zdoła się pozbyć wszystkich wycofanych ze służby
jednostek, ale pozostaje do rozwiązania problem zużytego paliwa jądrowego
pozostawionego w bazach.

Już kilka miesięcy temu dowództwo rosyjskiej floty przyznało, że w bazach dochodzi do
kradzieży materiałów radioaktywnych. Nie można wykluczyć, że kiedyś kradzieży
dokonają terroryści. Jeśli już tego nie zrobili.
Wycofane ze służby atomowe okręty
podwodne od lat rdzewieją w morskiej bazie
w Widajewie.
Kliknij obrazek, aby powiększyć.
Foto: ITAR TASS/FORUM/DZIENNIK
Rosyjskie okręty o napędzie nuklearnym
należą do dwóch flot: Północnej z główną
bazą w Siewieromorsku i Pacyfiku z bazą w
Pietropawłowsku Kamczatskim. Do tej pory
zdemontowano 90 wycofanych ze służby
okrętów Floty Północnej i 43 jednostki Floty
Pacyfiku. Do rozbiórki pozostały jeszcze 64.
Największym problemem są znajdujące się
w nich materiały radioaktywne, których liczbę
szacuje się na 150 tys. ton. Przewożone są
one do ośrodka odzyskiwania paliwa
nuklearnego w miejscowości Majak w
południowym Uralu.
Kliknij obrazek, aby powiększyć.
Źródło: DZIENNIK z dnia 19 maja 2006. Tekst: Bartłomiej Niedziński.
_______________________________________________________________________________________________________________________________
FACTA NAUTICA
dr Piotr Mierzejewski, hr. Calmont
odwiedź katalog OKRĘTY PODWODNE