Okręty podwodne
Brytyjski okręt podwodny HMS SPEARFISH (69S)
II wojna światowa
_____________________________________________________________________________
- FACTA NAUTICA -
dr Piotr Mierzejewski, hr. Calmont
Brytyjski okręt podwodny HMS SPEARFISH (69S).
The British submarine HMS SPEARFISH  was sunk by the German U-boat U-34 on August 1, 1940.
Admiralicja brytyjska opublikowała w Londynie w 1946 roku książkę zatytułowaną "Okręty podwodne JK Mości"
(tytuł na okładce) i
"Okręty podwodne w służbie Wielkiej Brytanii" (tytuł na stronie tytułowej). Z tej publikacji
pochodzi poniższy tekst o okręcie podwodnym HMS SPEARFISH:

"Rankiem 3-go września 1939 r. znajdujące się na morzu brytyjskie okręty podwodne otrzymały sygnał: „Wszcząć działania
wojenne przeciw Niemcom." W cztery minuty po odebraniu sygnału
SPEARFISH stał się przedmiotem ataku niemieckiej
łodzi podwodnej, lecz atak był nieskuteczny. Choć przez całych sześć godzin
SPEARFISH tropił wroga, usiłując go nawet
staranować, nie udało mu się zająć pozycji do strzału torped. [...]"

"Okręty podwodne nie znały okresu t.zw. „niby wojny." We wrześniu  1939 r. dowódca okrętu podwodnego
SPEARFISH, po
powrocie z patrolu, zastał list od rodziny ze wsi:
„Właściwie nie wiemy, że jest wojna." Dowódca list wsadził do kieszeni,
nie wiedząc co nań odpisać. Bo oto jakie były losy okrętu w tym czasie."

"
SPEARFISH został osaczony na płytkich wodach Kattegatu i dowódca, por. mar. J.H. EADEN, został zmuszony do
zatrzymania motorów i położenia okrętu na samym dnie. Przez całe dwie godziny wokół okrętu wybuchały w odstępach
dwuminutowych bomby głębinowe. Załoga trzymała sześciopensowe zakłady o to, ile czasu minie między wybuchami,
rozliczenie różnic miało się odbyć przy najbliższej wypłacie. Panowała cisza. Jeden z marynarzy w milczeniu zapisywał stawki
podawane mu na migi przez towarzyszy. nowu zapadła cisza. Minęła godzina, może dwie, nikt się jednak nie łudził, że
nieprzyjaciel dał za wygraną. Czekano. Nagle rozległ się chrzęst metalu trącego o anteny okrętu. (Anteny, przytwierdzone
do dziobowej i rufowej części kiosku chronią zanurzony kadłub okrętu przed przeszkodami dowodnymi.) Czyżby
nieprzyjaciel stalowymi palcami chciał wymacać okręt ? Załoga zachowywała ciszę. Okręt zatrząsł się od uderzeń. Wydało
się, że olbrzym buciarami wali w kadłub."

"I stało się to, czego się obawiano. Gwałtowny wybuch szarpnął okrętem, odłamki szkła zasypały wnętrze. Zapanowała znów
cisza, przerywana jedynie złowrogim szelestem wtłaczającej się wody i sykiem uciekającego powietrza. Po zapaleniu
zapasowego światła stwierdzono, że nie do użytku są oba motory diesla i główny motor elektryczny. Przez dziury po
wybitych nitach wlewała się woda, a sprężone powietrze uciekało z sykiem przez powstałe nieszczelności w rurociągu.
Załoga w ciszy zabrała się do roboty i zdołała naprawić światło oraz zatkać najgroźniejsze przecieki. Zmęczeni wysiłkiem
marynarze pokładli się, by nie zużywać resztek i tak już ciężkiego powietrza. Zastępca dowódcy wytrzasnął jakieś słodycze
i częstował załogę, któryś z marynarzy znalazł miętówki dla duszących się w ociekających wodą pomieszczeniach
towarzyszy. Wydano racje rumu. Nie był to jeszcze koniec przeżyć. Nagle okręt podniósł się gwałtownie, przez chwilę
zatrzymał się w górze, by zaraz opaść na dno. Dziwny ten ruch powtórzył się ze dwadzieścia razy. Sądzono, że nieprzyjaciel
przeciągnął pod kadłubem okrętu linę, by w ten sposób wyciągnąć zdobycz na powierzchnię. Dziwny ruch ustał jednak tak
nagle jak się zaczął. Zaczęto się zastanawiać nad przyczyną i przeważyło zdanie, że były to figle zdradzieckich prądów
morskich. Zapadła noc. Dowódca zebrał załogę i oświadczył, że o ile balasty wytrzymają ma zamiar wynurzyć się, by
zaryzykować nawet walkę na powierzchni. Załoga wolała oczywiście niezwykłe ryzyko tej próby od pewnej śmierci na dnie.
Na wszelki wypadek przygotowano ładunki wybuchowe, by raczej okręt wysadzić w powietrze niż oddać w ręce wroga.
Okazało się, że balasty były nieuszkodzone i
SPEARFISH wydostał się na powierzchnię. Por. mar. EADEN wyszedł na pomost
i sprawdził horyzont. Horyzont był czysty."

   "Okaleczony
SPEARFISH nie mógł jednak szybko rzucić się do ucieczki. Bez peryskopu i radia, bez motorów, o
zanurzeniu nie było mowy. Wszystkimi szczelinami wciskała się woda.  Na jednym nieuszkodzonym motorze elektrycznym
okręt wlókł się w ciemnościach. Przez tę noc załoga dokonała cudów. Motory diesla poczęły działać, radio naprawiono, tak że
SPEARFISH mógł posłać w świat sygnał o swej niedoli. O północy przyszły z pomocą kontrtorpedowce, a z nadejściem świtu
ochronę na morzu zapewniły okręty głównych sił floty brytyjskiej."

  Gwoli uzupełnienia dodam, że opisane powyżej wydarzenia miały miejsce 24 września 1939 roku. Wśród okrętów, które
ruszyły na pomoc
HMS SPEARFISH były m.in. lotniskowiec HMS ARK ROYAL i pancernik HMS NELSON. Okręt podwodny
dotarł do Rosyth 26 września, zaś usuwanie uszkodzeń jakich doznał trwało do poczatków marca 1940.

  Największym sukcesem
HMS SPEARFISH było storpedowanie  niemieckiego pancernika "kieszonkowego"  LÜTZOW w
dniu 11 kwietnia 1940 na wodach Kattegatu. Remontowanie tego pancernika zabrało Niemcom ponad rok!

HMS SPEARFISH miał również na swoim koncie zatopienie ogniem broni pokładowej dwóch duńskich kutrów rybackich, S.
130
i S.175,  na Morzu Północnym. Wydarzyło się 20 maja 1940.

  
HMS SPEARFISH poszedł na dno 1 sierpnia 1940 roku trafiony torpedą przez U-Boot U-34. Uratował się tylko jeden
członek załogi, wzięty do niewoli przez Niemców.