Okręty podwodne i kobiety
Bolesław Romanowski i zazdrosny mąż
________________________________________________________________________________________________________________________
- FACTA NAUTICA -
dr Piotr Mierzejewski hr. Calmont
      Bolesław ROMANOWSKI, legendarny polski podwodnik, dowódca okrętów podwodnych  ORP JASTRZĄB, ORP DZIK
oraz ORP WILK , w latach II wojny światowej niejeden raz znalazł się w ciężkich opałach. Tym razem jednak będzie mowa
nie o zmaganiach na morzu, lecz na froncie damsko-męskim ...
      Borys KARNICKI, jego przyjaciel i dowódca okrętu podwodnego ORP SOKÓŁ,
tak wspominał epizod, któremu nie dane będzie trafić do poważnych opracowań pióra
poważnych badaczy spraw wojennomorskich:

      "Na ogół prowadziliśmy życie spokojne, uregulowane, ale nie uchylaliśmy się od
udziału w ogólnych zabawach. Niektóre dowcipy kończyły się smutno. Nie tyle zresztą
smutno, co kłopotliwie.

      Podczas dużego party na środku pokoju były ułożone materace dla siedzących, a
tańczono naokoło. Kiedyś siedząca na takim materacu żona naszego kolegi, dowódcy
brytyjskiego okrętu podwodnego, podstawiała stale nogę tańczącemu koło niej
Bolkowi
ROMANOWSKIEMU. ROMANOWSKI  przewracał się wraz ze swoją
partnerką. I tak się to powtarzało za każdym razem, ilekroć przetańcowywał koło
niej. W końcu, po trzecim przewróceniu, Bolcio zagroził: - Jak jeszcze raz tak
zrobisz, to cię ugryzę ...

      - Ha! Ha! Ha!
      Oczywiście, gdy tylko nadarzyła się sposobność, noga została podstawiona. Bolcio przewrócił winowajczynię na materac,
a my wszyscy wrzasnęliśmy: - Gryź ją - Bolcio ugryzł ją pełnym pyskiem i na tym, zdawało się, sprawę zakończono.

      W kilka dni później wrócił z patrolu mąż ugryzionej. O całej historii myśmy już dawno zapomnieli. Idę na śniadanie do
mesy oficerskiej i tu spotykam zazdrosnego męża z rewolwerem w ręku - Gdzie
ROMANOWSKI?! Ja go zabiję!

   
   Wszyscy, którzy braliśmy udział w zabawie, tłumaczymy mu jak było, ale on miota się i wymachuje rewolwerem.
Posłałem jednego z młodych do
ROMANOWSKIEGO, żeby się pakował, drugiego do kancelarii po rozkaz wyjazdu do Szkocji.
Bolcio wyjechał, a my jako tako uspokoiliśmy zazdrosnego męża." [
źródło]